Zaloguj się  
Login:
Hasło:
Informacje - Felieton
Smaki Zielonej Góry cz. 3
Dodano: 2012-02-11 12:16:00 przez: Kaja
Słowem wstępu – drodzy czujni Czytelnicy – dostałam od was sporo pełnych oburzenia mejli dotyczących Zielonej Cafe, którą opisywałam w tamtym miesiącu. Odwiedziłam ponownie, sprawdziłam i szok – cały cennik poszedł niemal o 50% w górę. Cofam wszelkie peany nad atrakcyjnością tego miejsca, które dla mnie przestało być konkurencyjne dla innych tego typu knajp o dużo lepszej lokalizacji. Ale nic to. Potraktujmy to w kategoriach mało zabawnego dowcipu. A dziś zabieram was w podróż do słonecznej Grecji i w samo serce Czarnego Lądu.

Tawerna Grecka Akropol
ul. Twardowskiego 1

 
Make food, not war
Mój dzisiejszy artykuł będzie ukłonem w stronę ogarniętego kryzysem południa; kraju,
w którym jest czas na wszystko, a przede wszystkim na podniebienne rozkosze. W Grecji, bo
o niej mowa, podobnie jak we Włoszech, dobre jedzenie zastępuje większość namiętności, a obowiązkowa na stołach feta - im bardziej słona, tym lepsza. Prawdziwych greckich przysmaków nie miałam jak do tej pory okazji spróbować – ubolewam – ale nasza zielonogórska „ambrozja”, serwowana w Akropolu, jak najbardziej trafia w moje gusta.

W świątyni smaku
Na przystawki nie zwracam uwagi, bo na loterii nie wygrałam, a przecież mam ochotę na konkrety. Ja i mój towarzysz decydujemy się na w naszym mniemaniu opcję ekonomiczną – półmisek dla dwóch osób o zachęcająco brzmiącej nazwie Afrodyta. I rzeczywiście - niemal od razu się zakochuję. W soczystym gyrosie, mistrzowsko doprawionych suvlakach i bardzo greckiej sałatce, zdominowanej przez wszędobylską fetę. Na duże uznanie zasługuje skromna porcyjka tzatzików, bosko komponująca się ze śródziemnomorskimi smakami. Słowem cud, miód i malina, tylko te ceny! Raczej nie na studencką kieszeń, no chyba, że od święta, bo za obiad, deserek (koniecznie Baklava – ciasto z miodem i migdałami) oraz soczek dla dwóch osób trzeba wygospodarować co najmniej stówkę. Jeszcze napiwek dla sympatycznej kelnerki i do końca miesiąca - jak nic - suchy chleb i woda.

Afrodyta sprzyja zakochanym
Restauracja sama w sobie jest bardzo charakterystyczna. Pomalowana cała na niebiesko,
z białymi stołami i krzesłami, a do tego sztuczne drzewka oliwkowe i w jednej chwili przenosimy się na plan filmu "Mamma Mia!". Od wtorku do soboty nie wygonią nas aż do 22, co jest dużym plusem, zważywszy na fakt, że w naszym mieście zamykają wszystko na cztery spusty wraz z zachodem słońca. Oprócz cennika nie doszukałam się jakichś rażących niedopatrzeń, ale jak zwykle czekam na wasze sugestie. Zbliżają się walentynki – zamiast pizzy lub kebabu wybierzcie się na "pachnące" słońcem rarytasy rodem z… Rodos.
 
Bar kawowy Niger
ul. Mickiewicza 11
 
Relikt z przeszłości
Nieugięcie trwa na wzburzonym morzy desperackich prób ożywienia zielonogórskiego deptaka. Tu nic nie zmieniło się chyba od samego początku, czyli odkąd Mieszko ślubował Dobrawie. Tu na randki umawiali się moi rodzice, i tu jadłam pierwszy w życiu deser z galaretką. Wybrukowany wspomnieniami, Niger zaprasza na krem sułtański, którego smak i receptura nie zmieniły się odkąd próbowałam go po raz pierwszy mniej więcej 10 lat temu.

Na każdy gust i na każdą kieszeń

Niger to przede wszystkim bar kawowy, i kaw ci tu pod dostatkiem. Zadowoli najbardziej wymagających kawoszy-koneserów, a także tych, co za kawą nie przepadają, ale nie pogardzą słodką gratką w postaci kolorowych, kremowych deserków i najlepszego tortu – mówię to z całą odpowiedzialnością – w całej Zielonej Górze. Furorę robi wspomniany wcześniej krem sułtański i gorąca czekolada z bitą śmietaną z "własnej pasieki". Ja zwykle po krótkiej chwili zastanowienia decyduję się na wielką kulkę lodów mleczno-waniliowych z sosem owocowym i malinami w żelu w towarzystwie tortu czekoladowego (a jakże) i napoju firmowego z pomarańczy. Ceny jak najbardziej przyjazne studentowi, niezmienne od wielu lat, bez niespodzianek po hucznym sylwestrze (sprawdziłam!).

Afryka dzika

Klimat tego miejsca jest nie do opisania, ale na pierwszy rzut oka widać, że nazwa Niger nie wzięła się znikąd. Spozierające z każdego kąta afrykańskie facjaty mogą przyprawić o dreszcz, ale wrażenie to znika wraz
z pierwszym łykiem znakomitej kawy. Podobno Niger to "bar dla dinozaurów jest", ale na przekór temu niechlubne "generation X" z błogością na twarzy wcina "Bajkę", bo na takie specjały nie można być ani za młodym, ani za starym. A że Niger pozostaje niewzruszony wobec dynamicznych zmian i gardzi dobytkiem XXI wieku, to sprawa drugorzędna – mnie tam wystrój PRL-owskiej stołówki nie zawadza w delektowaniu się tamtejszymi specjałami, które z całą pewnością oczarują was niczym afrykański szaman.

 

 
Autor: Anna Nadstoga (anna.nadstoga@o2.pl)
 
Zobacz także:   Reklama:
Do czego służy dzisiaj tablica?
Piraci! 3D
Dobra książka to rodzaj alkoholu
Smaki Zielonej Góry - Mocca Cafe
Smaki Zielonej Góry - Caffe Rosa
 
     
     Wasze komentarze  


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy

UZetka.pl nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. UZetka.pl zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.

Podpis:
Treść komentarza:
Wpisz w poniższe pole słowo INDEX aby dodać komentarz



 
Galeriawięcej »

Polecamy

Forum

Miss Studentek. Katarzyna i Stella » [24]
Pamiętacie Eurowizję? » [1]
Studia w Zielonej Górze » [15]
POMOGĘ korepet.,pisanie prac,programów,sprawozdan » [279]
Kosmos na deptaku- Space Day 2012 » [3]
Ogłoszenia

Xbox 360 (2012-05-22)
Księgarnia Matras (2012-05-22)
Serwis Monitorów , Telewizorów LCD (2012-05-22)
X - BOX tanio !!! (2012-05-21)
NOWA Klawiatura multimedialna MEDION. (2012-05-21)
 
O portalu   Reklama   Patronaty   Regulamin   Kontakt   RSS powered by: Messi Design